Rutyna nie rytuał. Z tą metodą uporządkujesz swoje pisanie

Dziś opowiem Ci coś o sobie. Myślę, że to ważne w perspektywie dzisiejszego przesłania.
Skończyłam filologię polską. Przez pięć lat studiów przebrnęłam przez tony książek, czasopism i publikacji. Przekopałam dziesiątki, jak nie setki życiorysów pisarzy. Zagłębiałam się w literaturę staropolską, minucje sowizdrzalskie (tak, tak istnieje coś takiego i czyta się całkiem przyjemnie), a nawet teksty w języku staro-cerkiewno-słowiańskim. Przerzuciłam tomiszcza poematów dygresyjnych, powieści poetyckich i epopei.
I mogę powiedzieć Ci jedno. Być może zburzę Twój romantyczny mit o procesie pisania.
Czy wiesz, że pisarze porządkują czynność pisania?
Teksty nie powstają z chaosu myśli. One wyłaniają się z planu.
Większość pisarzy, o których czytałam i o których uczyłam się na wykładach z historii literatury miało indywidualną rutynę pisarską.
I, UWAGA!, traktowali pisanie jak pracę, którą trzeba… najzwyczajniej w świecie wykonać.
Mówiąc wprost: siadali na tyłku i pisali.
Czasem cierpieli, wylewali tony łez, darli koszule, wyładowywali frustracje i topili smutki w…
Prawdopodobnie to dość niewygodne, co teraz napiszę.
Z pisaniem jest tak, że wyobrażenie o nim jest zazwyczaj bardziej atrakcyjne niż rzeczywistość.
Tak naprawdę to trudny proces. Czasochłonny. Nierzadko wymaga energii i determinacji. Oczywiście, czasami wena wyskakuje jak królik z kapelusza i ułatwia sprawę. Ale bywa też tak,
że wyprowadza tekst na manowce. To tak, jakby dać się ponieść przedwyjazdowej ekscytacji
i pomylić bramki podczas wejścia do samolotu. Gdzieś dolecisz, choć nie taki był plan.
Ale spokojnie. Są sposoby na to, żeby uporządkować proces pisania i uczynić go:
- znośnym,
- akceptowalnym,
- a z czasem nawet całkiem przyjemnym.
Pewnie teraz myślisz: “No dobra, skoro wena nie jest wcale taka super, to jak pisać, żeby było dobrze, a czasem też miło?”
Moja odpowiedź brzmi: zacznij tworzyć nawyki pisarskie. Z pisaniem jest jak z samolotem – równowaga jest kluczowa.
Pisanie to umiejętność jak każda inna. Trzeba się jej nauczyć, ćwiczyć, powtarzać. Aż w końcu wejdzie Ci w krew i stanie się prostsza.
Bez wprawy i rutyny, proces tworzenie treści prawdopodobnie będzie chaotyczny, szarpany. Albo na tzw. “rympał”. Uwierz mi, czytelnik to odczuje.
Rutyna, codzienne albo przynajmniej regularne pisanie pozwolą Ci:
- pozbyć się blokady i syndromu pustej kartki;
- pisać wg ustalonego planu;
- logicznie przechodzić z elementu do elementu;
- cieszyć się z progresu;
- udoskonalać system.
Podobał Ci się ten tekst? Był pomocny?
Na co dzień znajdziesz mnie tu: INSTAGRAM





