fbpx

Czujesz opór przed sprzedażą? Ten prosty trik Ci pomoże

8 lutego 2024

Dziś zajmę się tematem, który wywołuje ścisk w żołądku większy niż świadomość ostatniego dnia urlopu.

Tak, tak, to straszne słowo na “S”. 

SSSSSSprzedaż!  

Wiem, dostajesz ciarek na samą myśl. 

Widzisz marketerów w telezakupach Mango. Albo internetowych wciskaczy płynów na porost włosów. Czujesz, że wbijasz się na zatłoczony rynek i musisz rozpychać się łokciami.  

A to już nie są czasy, gdy na osiedle wjeżdżała furgonetka, kierowca krzyczał “Kaaaaaartfole” i biegło całe osiedle. Dziś wszyscy krzyczą “Kaaaaartofle”. Mamy całą kartoflową serenadę.

Otwierasz internet i zalewa Cię fala ofert zamykających się za 2 godziny, promocji black Friday, Cyber Monday, bonusów, darmowych treści, okazji życia, itd.

Ale hej, nie zniechęcaj się.

Ofert jest dużo, to fakt. Ale rynek też jest duży. Potrzeby ludzi nie maleją. Wręcz przeciwnie: specjalizują się i zmieniają jak nigdy wcześniej. Świat pędzi i ludzie potrzebują nowych rozwiązań, żeby się do niego dostosować.

A to, co robisz ma na pewno głębszy sens. Tworzysz produkty, projektujesz usługi. Robisz to po coś, prawda?

Oczywiście, to Twoja praca. Chcesz zarabiać, rozwijać swój biznes, produkt, a może markę osobistą. Chcesz zapewnić sobie, swojej rodzinie dostatnie, wygodne życie. Chcesz jeździć na super wakacje.

Wierzysz w to, co robisz, prawda? A mimo to, gdy masz zacząć oferować, pąsowiejesz i masz ochotę schować się pod stołem.

Chcesz tworzyć ciekawe, inspirujące treści. Być partnerem/partnerką dla Twoich odbiorców. Chcesz brzmieć jak osoba z pasją, a nie sprzedawca fotowoltaiki. 

Wiem, znalezienie równowagi między sprzedażą a wartościowymi treściami jest trudne. 

Zakładasz biznes, żeby robić to, co lubisz i zarabiać na pasji. A zamiast tego, myślisz o ciągłym zdobywaniu klienta.

Ale wiesz co? Nie musi tak być.

Jest pewien guzik, który możesz przestawić w głowie i sprawić, że to straszne słowo na “s” zyska całkiem przyjazną twarz.

Sama musiałam przejść przez ten proces. Długo blokowałam swoje treści. Nie mogłam zbudować produktu online. Wchodziłam na Instagram, siadałam do newslettera czy przygotowywałam artykuł i czułam, że to nie ma sensu. Czułam, że jest mi niewygodnie. 

Ale, mimo wszystko, ciągle chciałam robić, to co robię.

Zaczęłam więc pracować nad swoim nastawieniem. 

Uczyłam się, sprawdzałam. Odważyłam się też odezwać do ludzi, wejść w procesy, które pomogły mi przepracować te przekonania. 

Dlatego chcę się dzisiaj z Tobą podzielić tym, do czego doszłam. Długą, ciernistą i wyboistą drogą. To nie był lot pierwszą klasą, o nie. Co najwyżej podróż na gapę w luku bagażowym podczas ekstremalnych turbulencji. Wyszłam z niej poobijana i obolała. 

Ale najważniejsze było to, że ostatecznie dotarłam do celu. I naprawiłam w swojej głowie to, co mnie wstrzymywało. 

Przełomowym momentem było dla mnie przestawienie myślenia ze SPRZEDAJĘ na POMAGAM

Zbudowałam sobie w głowie misję. Odpowiedziałam na pytanie, dlaczego właściwie robię to, co robię.

Pamiętaj, Twoje produkty/usługi to nie tylko przedmioty na półce. To nie tylko „coś do kupienia”. To narzędzia, dzięki którym klienci mogą osiągać także swoje cele. Jesteś jak pilot, który pomaga dotrzeć do celu. 

Dlatego, zamiast skupiać się na tym, co masz do zaoferowania, zacznij myśleć, jak możesz pomóc klientowi. 

Przecież tu nie chodzi o to, żeby „sprzedać” bilety, ale o to, by „zapewnić podróż”.

Połącz się z odbiorcami na emocjonalnym poziomie. Pytaj, słuchaj, postaraj się zrozumieć. A potem pokazuj, jak pomagasz. Rozjaśniaj. Wejdź w partnerską relację.

Niech Twoi klienci czują, że gracie do jednej bramki. 

Pamiętaj, w dzisiejszych czasach klienci oczekują przede wszystkim wsparcia. Dlatego najważniejsze pytanie, które możesz sobie zadać, brzmi: „Jak mogę pomóc moim klientom osiągnąć ich cel?”

I wiesz co? Wierzę, że mindset jest kluczowy. Moim zdaniem to jak przesiadka z tego cholernego luku bagażowego na pierwszą klasę! 

 

Podobał Ci się ten tekst? Był pomocny?
Na co dzień znajdziesz mnie tu: INSTAGRAM